Marek Pozniak, opolanin i berlinczyk sfotografowal mieszkancow Opola, uzywajac obiektywu migranta doswiadczajacego tu i tam wielokulturowej rzeczywistosci. Obiektyw ten, jak kazdy inny uklad optyczny, znieksztalcajac naturalny sposob patrzenia stal sie utrudnieniem, ale tez wyzwaniem. Zdjecia przedstawiajace w najprostszych, klasycznych ujeciach pracownikow teatru, piekarni czy radia byly osobistym, wspomaganym niejednokrotnie dyskretnymi sugestiami opolskich realizatorow wystawy wyborem osob fotografowanych i proba ich integracji w granicach jednej wystawy.
 W szybkim, charakterystycznym dla dzisiejszej Polski tempie, w ciagu dwoch tygodni autor spotkal sie i rozmawial ze swoimi protagonistami. Sam proces fotografowania dzieki uzyciu duzego aparatu na filmy zwojowe 6 x 6 cm i statywu nie byl jednak pospieszny: powstaly wiec pojedyncze, najczesciej bez uzycia sztucznego swiatla zdjecia, a nie setki bezimiennych plikow, jak w fotografii cyfrowej.

Decydujac sie na subiektywna, pozbawiona jakichkolwiek socjologicznych interpretacji metode i korzystajac z mozliwosci przemawiania codziennie do setek przchodniow, artysta opowiada o powrocie do dobrze znanych ludzi i miejsc, ktore po 20 latach odnajduje w sobie
i w swoim miescie, o ich otwartosci, zyczliwosci i cierpliwosci okazywanej czasie wspolnej pracy.
Taka postawa jest wyrazem szczegolnej artystycznej intuicji, proba wielostronnego ujecia oraz zmierzenia sie z zadaniem odwolujacym sie bezposrednio do emocji zwiazanych
z sytuacja wedrowki i przekraczaniem granic. Starannym wyborem fotografowanych osob artysta najpierw zakresla granice grupy po to, by czyniac wszystkich fotografowanych wspoltworcami zaaranzowanej przez siebie sytuacji artystycznej, za chwile je z nimi przekroczyc.
W jego fotograficznej  opowiesci KRAJ to centrum. Centrum sklada sie z peryferii. Peryferie nie skladaja sie z przestrzeni innej niz KRAJ, a KRAJ to swiat. Fotografowani sa wiec bohaterami tej samej opowiesc o swiecie i funkcjonuja w dwoch wymiarach jednoczesnie: lokalnym i uniwersalnym.
Jaki jest efekt peregrynacji Marka Pozniaka-europejczyka?
Nowa rzeczywistosc i otwarte granice Europy weryfikuja rowniez problem tozsamosci, zarowno osobistej, jak i spolecznej. Przynaleznosc do pozytywniej, wartosciowej grupy zaspokaja potrzebe posiadania tozsamosci spolecznej i jednoczesnie podnosi poczucie wlasnej wartosci jako jednostki.
W Europie bez granic problem marginalizacji i protekcjonalizmu wobec lokalnych doswiadczen kulturowych przestal istniec.

Moze wiec nie nalezalo stad wyjezdzac?
 

Magda Potorska Marek Pozniak